Błyskawiczne orzecznictwo musi zwolnić.

W obietnicach) wyborczych nowa koalicja zapowiadała zmianę stosunku do sądów 24-godzinnych.
Nowy minister sprawiedliwości nie podchodzi już tak optymistycznie do tego pomysłu jak poprzednia ekipa.

  • Funkcjonowanie sądów 24-godzinnych po uchwaleniu ustawy z 16 11 2006 r.
    Zgodnie z poprawką do kodeksu postępowania karnego był wprowadzony nowy rozdz. 54 a. Postępowanie przyspieszone.
    W postępowaniu przyspieszonym zostaną rozpatrywane sprawy o przestępstwa będące w rozpoznaniu w trybie uproszczonym czyli te, dla których nie będzie prowadzone dochodzenie jak np.: wybryki chuligańskie jak niszczenie mienia, zniewagi, groźby karalne, sprawy związane z pijanymi kierowcami itp. Warunkiem jest złapanie sprawcy na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem oraz w przeciągu 48 godzin doprowadzenie go przed oblicze wymiaru sprawiedliwosci wraz z wnioskiem o rozpoznanie sprawy w procesie przyspieszonym, oskarżonym przysługuje adwokat z urzędu.
    Zatrzymanego należy zwolnić zaraz, gdy w przeciągu 48 godzin od chwili zatrzymania przez uprawniony organ nie zostanie przekazany do dyspozycji sądu razem z wnioskiem o rozpoznanie i w przypadku gdy zanikną przyczyny powodujące zatrzymanie albo gdy sąd lub prokurator wydadzą wniosek zwolnienia zatrzymanego.
  • Rezygnacja z sądów 24-godzinnych.
    Ministerstwo Sprawiedliwości przewiduje do końca roku wprowadzić zmiany w sposobie szybkiego sądzenia - informuje GW. Zniknąć ma n.p. nazwa sądy 24-godzinne.
    Jak donosi dziennik, ich funkcjonowanie jest całkowicie nieopłacalne - pochłaniają miliony, a nie rozprawiają się z chuliganami. W zeszłym roku z 24 milionów zł. skierowanych na działanie sądów przyspieszonych aż 20 mln. trafiło do adwokatów z urzędu. Niektórzy potrafią zarobić nawet 7 tysięcy złotych w jeden weekend!
    Dziennik podkreśla fakt, iż w 24 godziny da się osądzić jedynie tych drobnych przestępców, którzy przyznadzą się do winy. Na wykazanie winy kibicowi złapanemu po stadionowych rozróbach wymagane jest więcej czasu - pisze Wyborcza. W praktyce sprawa ta trafia do zwykłego sądu.
Ministerstwo sprawiedliwości oczekuje, aby czas orzekania wydłużyć do 2 tygodni. Dzięki temu sąd będzie miał czas na wysłuchanie świadków czy zapoznanie się z dowodami - jak z zapisem z monitoringu. Zniknąć ma także obligatoryjny obrońca z urzędu.

Zobacz również